niedziela, 8 września 2013

Informacja <3

Napewno zauważyliście, ze rozdział nie pojawia się już bardzo długo :c
Bardzo Was za to przepraszam :(
Niestety nie mam weny ostatnimi czasy i czasu też nie za dużo i do tego dochodzi jeszcze trochę kłopotów o których wolałabym nie pisać no i wszystko szlak trafia -.- musiałam też zawiesić swoje działania na stronie a z innej wgl odejść :( 
Jeszcze raz przepraszam i rozdział pojawi sie wtedy jak pojawi się wena i czas :)
xoxo <3

wtorek, 20 sierpnia 2013

Larry Story - Part 3

* Liam's POV *

Dzisiaj w końcu spotkam się z Danielle. Nie widziałem jej od ponad miesiąca, bo wyjechała do Paryża na jakieś kursy. Strasznie się za nią stęskniłem. Wziąłem urlop w pracy no i lecę!
Samochód zatrzymał się przed olbrzymim budynkiem, z tyłu można było dostrzec 'ogony' najwyższych samolotów. Taksówkarz pomógł mi wyjąć walizkę z bagażnika, zapłaciłem mu i ruszyłem w stronę wejścia. Na szczęście nie musiałem ustawić się w kolejce do oddania bagażu, bo mam wejście VIP. Spojrzałem na zegarek i okazało się, że mam jeszcze trzy godziny do odlotu więc mogę pozwolić sobie na kawę. Usiadłem w najprzyjemniej wyglądającej kawiarni i przejrzałem Menu. Kiedy odłożyłem je z powrotem na stolik, w oddali zobaczyłem jakby znajomą mi osobę. Chwilę zajęło mi zanim skojarzyłem kto to jest. Szybko wstałem potrącając kelnerkę, która chciała przyjąć ode mnie zamówienie. Przeprosiłem kobietę i szybkim krokiem ruszyłem za oddalającą się postacią. Kiedy chłopak zatrzymał się, ja zrobiłem to samo. Czułem się jak w filmie o detektywach. Schowałem się za reklamą, a potem przeszedłem za pobliską ścianę. Pomyślałem, że zachowuję się jak jakiś psychicznie chory, przecież on mnie i tak nie pozna. Wyszedłem z ukrycia i usiadłem na ławce obok okienka, w którym coś dowiadywał się mój 'znajomy'.
- Ale jak to nie mogę kupić biletu?! - usłyszałem. - Przecież mam pieniądze!
- Jest pan nieletni. - tym razem odezwała się kobieta za szybą.
- No to co z tego?! Chcę kupić bilet! - postanowiłem zareagować.
- O co chodzi? - spytałem podchodząc do nastolatka.
- Nie twoja sprawa. - wycedził zdenerwowany.
- Chcę pomóc.
- A ja chcę kupić bilet! - odciągnąłem go od okienka i kazałem usiąść obok mnie.
- Chcę. Ci. Pomóc. - dokładnie zaakcentowałem każdy wyraz. - Jak masz na imię? Wytłumacz mi o co chodzi.
- Harry. - przedstawił się. - Ta babka nie chce mi sprzedać biletu! A mam pieniądze.
- Słuchaj Harry. Tobie nie sprzeda bo jesteś za młody. Przyjdź z rodzicami.
- Mhmmm... Ciekawe.
- Dobra, opowiedz mi wszystko. - poprosiłem ale wątpiłem, że to zrobi.
- Moi rodzice... - po chwili wiedziałem o nim już wszystko. Otworzył się przede mną! To niesamowite. Zaufał mi...

* Harry's POV *

Powiedziałem temu facetowi wszystko co leżało mi na sercu. Nie wiem dlaczego to zrobiłem... On powiedział, że mi pomoże ale przecież ja nie potrzebuję żadnej pomocy!
- Dobrze Harry, chodź ze mną. - usłyszałem i podążyłem za mężczyzną. Usiedliśmy w kawiarni, w której najwyraźniej jeszcze przed chwilą był, bo stały tam jego bagaże. Zdjąłem swój ciężki plecak i postawiłem go obok krzesła.
- Nawet ci się nie przedstawiłem. - uśmiechnął się. - Liam Payne.
- Tak wiem, pan pracuje w telewizji.
- Dokładnie. Ale proszę cię, mów mi po imieniu. - zaproponował. - Co ci zamówić?
- Wodę proszę.
- Tylko tyle? - spytał na co ja tylko pokiwałem głową. - Muszę z tobą porozmawiać. - zaczął kiedy otrzymaliśmy swoje napoje. - Jak już wcześniej mówiłem, chcę ci pomóc.
- Ale ja nie potrzebuję...
- Potrzebujesz. - przerwał mi i kontynuował dalej. - Pojedziesz do siostry. Kupię ci bilet i polecę razem z tobą. Nawet dzisiaj. Tylko musisz się zgodzić na jedną rzecz.
- Tak?
- Zgłosisz się na policję i powiesz im to samo co powiedziałeś mnie.
- Nie! Wtedy mnie odeślą do domu dziecka! - odezwałem się głośno i uderzyłem dłonią w blat.
- Poczekaj. - starał się mnie uspokoić. - Załatwię wszystko tak, żebyś trafił do jakiejś rodziny.
- No właśnie, 'jakiejś'. - zaakcentowałem ostatnie słowo.
- Dobra przemyślisz to. - odparł. - Ale i tak chcę, żebyś spotkał się z siostrą. Tylko musisz powiadomić rodziców, że wyjeżdżasz.
- Mamy telefon domowy ale i tak pewnie nikt nie odbierze.
- Masz. - podał mi swoją komórkę. - Spróbuj chociaż. - o dziwo mama odebrała. Powiedziałem jej tylko, że lecę do Gem, a ona nawet się nie dopytywała szczegółów. Po chwili rozłączyła się, a ja oddałem telefon właścicielowi.
- To co, idziemy po bilety? - spytał radośnie, a ja też pierwszy raz dzisiaj uśmiechnąłem się.

* Liam's POV *

Fajnie było zobaczyć uśmiech na jego twarzy. Postanowiłem zaryzykować i zabrać go do Polski. Zupełnie zapomniałem o jego szkole. No trudno, chyba nic się nie stanie jak kilka dni do niej nie pójdzie.
W samolocie dowiedziałem się o nim jeszcze trochę rzeczy. Między innymi, że niedawno założył własny zespół, ma przyjaciela Nialla, a jego siostra ma na imię Gemma i w Polsce znalazła lepszą pracę. Chłopak jest strasznie miły i zabawny, bardzo go polubiłem.
Przypomniałem sobie, że przecież miałem zupełnie inne plany! Kiedy wylądowaliśmy, zadzwoniłem do Dan i wytłumaczyłem jej sytuację. Na szczęście zrozumiała. Obiecałem jej, że postaram się wziąć jeszcze kilka dni urlopu i ją odwiedzę.
Kiedy odebraliśmy swoje bagaże, powstał pewien problem, bo Harry nie wie, gdzie Gemma mieszka. Zadzwonił do niej ale nie odbierała telefonu. Nie mieliśmy się gdzie podziać. Chciałem dowiedzieć się od kobiety w kiosku,którym pociągiem albo autobusem dojedziemy do centrum, ale nie mówiła po angielsku. Co to za kraj?! Na szczęście mężczyzna, który stał za nami w kolejce, wytłumaczył mi coś choć i tak zrozumiałem nie wiele. Wsiedliśmy do wskazanego pociągu i wysiedliśmy na stacji, na której wysiadało najwięcej osób. Gdy wyszliśmy z budynku, naszym oczom ukazała się ogromna wieża i dookoła kilka wieżowców. No nie jest to to samo co Londyn, ale nie jest źle. Skierowaliśmy się w stronę dużego budynku z takim dziwnym przeszklonym dachem. Kiedy do niego weszliśmy okazało się, że to centrum handlowe. Chłopak kilka razy dzwonił do siostry ale na marne. Nic dziewnego, było dopiero południe więc pewnie jest w pracy. Udaliśmy się do McDonald'sa i obydwoje wciągnęliśmy po dwa Big Mac'i. Sprawdziłem na internecie co tu jest ciekawego do zobaczenia, ale nic nie znalazłem więc postanowiliśmy tu zostać. Po kilku godzinach byliśmy już nieźle zmęczeni chodzeniem po sklepach. Musiało to trochę dziwnie wyglądać, dwóch facetów wchodzących do damskiego butiku. No ale nic nie poradzę na to, że spodnie na wystawie wyglądały na męskie!
Harry znowu spróbował dodzwonić się do dziewczyny i tym razem w końcu odebrała. Była nieźle zdziwiona tym, że brat przyleciał do niej, ale w to, że jest ze mną to już nie mogła uwierzyć. Wcale się jej nie dziwię. W każdym razie podała mu adres i okazało się, że mieszka całkiem niedaleko. Szliśmy jakieś dwadzieścia minut, bo kilka razy źle skręciliśmy. Mapa w tym przypadku okazała się niezbędna. Przez całą drogę opowiadaliśmy sobie kawały. Znamy się od kilku godzin, a zachowujemy się już jak przyjaciele. To takie... trochę dziwne.
Kiedy Gem nas zobaczyła to mało zawału nie dostała. Coś tam Harry'ego ochrzaniła, że do niej przyjechał i jeszcze mnie zaciągnął ale potem się ogarnęła i go przytuliła. Strasznie słodkie to było. Wtedy wiedziałem, że dobrze zrobiłem przylatując tu z nim. Dziewczyna mieszkała w wynajętym pokoju w mieszkaniu jakiejś koleżanki, której akurat nie było więc mogliśmy u niej przenocować. Zrobiła nam kolację i gorącą herbatę. Tu w Polsce jest jeszcze chłodniej niż w Londynie! Po tak długim dniu usnąłem od razu, ale z tego co jeszcze słyszałem, to Harry i Gemma rozmawiali jeszcze pół nocy. Jestem na prawdę szczęśliwy i dumny z siebie, że przyczyniłem się do uśmiechu na twarzy tego chłopaka.






Osobiście uważam że mi się nie udał :(
Zespsuł mi się komputer ale w weekend powinien już być z powrotem :) dopiero wtedy będzie kolejna część bo na telefonie ciężko się pisze.
kisses ;*** 

niedziela, 11 sierpnia 2013

Larry Story - Part 2

* Harry's POV *

Wszystko jest takie piękne! Drzewa delikatnie pokryte białym puchem, dzieci cieszące się z pierwszego w tym roku śniegu, wszyscy chodzą tacy szczęśliwi, że nawet ja teraz uśmiecham się sam do siebie. Kocham zimę! Oprócz jednego elementu, świąt. W mojej rodzinie jest to po prostu nieprzyjemny okres, ale na szczęście do Bożego Narodzenia jeszcze ponad miesiąc. Czasami się zastanawiam, co ja takiego zrobiłem, że Bóg mi dał taką rodzinę?

***

Z daleka zobaczyłem Gemmę idącą w stronę mojego bloku. Od razu przyspieszyłem i przestraszyłem ją rzucając się na nią od tyłu.
- Hej siostra! Po co przyjechałaś? - spytałem wesoło z nadzieją, że przyjechała po mnie.
- Muszę pogadać z rodzicami.
- A o czym? - dopytywałem.
- Harry, posłuchaj. Wiesz, że bardzo cię kocham i chcę dla ciebie jak najlepiej. Kiedyś powiedziałam, że zamieszkasz ze mną.
- No, no no?! - podekscytowałem się.
- Ale to nie możliwe, bo muszę wyjechać, daleko. - skończyła, a uśmiech gwałtownie zniknął mi z twarzy. - Przepraszam.
Kiedy powiedziała to ojcu i mamie, oni nawet się ucieszyli, tylko pytali czy nie może mnie zabrać ze sobą, na co ona za każdym razem przecząco kręciła głową. Obiecała, że będzie dzwonić i przyjeżdżać, ale nic nie zastąpi jej przy mnie. A w dupie to mam! Pojadę do niej! Uzbieram jakoś tyle pieniędzy!
- Hazz, ja jutro już lecę. Przytulisz mnie na pożegnanie? - spytała i wyciągnęła w moją stronę ręce.
- Nie. - powiedziałem ostro. - Nie chcę się żegnać, przecież niedługo się zobaczymy. - ominąłem ją i ruszyłem w stronę drzwi. - Wychodzę. - rzuciłem. Skierowałem się jak zawsze w stronę bloku Horana. Cały czas myślałem, co zrobić, żeby zarobić więcej pieniędzy. W końcu wymyśliłem.
- Niall. Musisz mi pomóc.
- Cześć stary, co jest?
- Jednak chcę założyć z tobą ten zespół. - wypaliłem. Nie wierzyłem, że kiedykolwiek to powiem.
- O cholera! Zajebiście! Ale co się stało, że zmieniłeś zdanie?
- Gem wyjeżdża do Polski, a ja muszę mieć pieniądze na bilet, żeby do niej pojechać. Może uda nam się zagrać w jakimś klubie i dostaniemy jakieś pieniądze. Muszę to zrobić Nialler. Może to jedyna szansa wcześniejszego oddzielenia się od rodziców.
- Pomogę ci. - uśmiechnął się i przyjaźnie poklepał mnie po ramieniu. Po chwili wyjął gitarę. - Pośpiewamy coś? Skoro mamy być zespołem to musimy ćwiczyć.
- Okey, a mogę u ciebie przenocować?
- Przecież wiesz, że nawet nie musisz pytać. - odparł i od razu poprosił mamę o dodatkową pościel. Potem trochę pośpiewaliśmy tak jak obiecałem przyjacielowi. Uznaliśmy, że będziemy potrzebować jeszcze co najmniej jednego członka do zespołu, więc jutro w szkole spytamy naszego wspólnego kolegi, który gra na perkusji, czy nie chciałby do nas dołączyć. Kiedy Blondyn uczył mnie paru chwytów na gitarze, do pokoju wszedł jego starszy brat Greg. Przez ścianę słyszał naszą rozmowę  i powiedział, że w razie czego może nam pomóc w dostaniu się do jakichś klubów i barów, bo zna wielu właścicieli. Strasznie się ucieszyliśmy, a szczególnie Nialler. Chłopak jest strasznie tym podekscytowany. Zespół proponował mi już dwa lata temu, ale nigdy nie chciałem się zgodzić. Tak naprawdę to nie wiem czemu, chyba się trochę bałem.

***

Dzisiaj postawiliśmy sobie za cel namówienie Josha, żeby grał z nami. Chłopak nieźle wymiata na perkusji i ma dobry sprzęt w domu. Właśnie takiego kolesia potrzebujemy. Mamy też z nim dobry kontakt i mieszka nie daleko więc będzie super jak się zgodzi!
- Siema Jo! - przywitał go Niall kiedy chłopak usiadł z nami przy stoliku w czasie lunchu.
- Słuchaj, mamy dla ciebie propozycję. - zacząłem. - Chcemy utworzyć mały zespół. Będziemy grać tak wiesz, w barach, klubach, rozumiesz, żeby zarobić trochę forsy. I pytanie brzmi, czy nie chciałbyś być z nami?
- Powiem wam, że kusząca propozycja, myślę, że byłoby okey ale pod jednym warunkiem. Mój brat też by z nami grał.
- No spoko. Matty jest fajny, ale czy on nie jest trochę za młody? Wasza matka nie będzie go blokować? I tak w ogóle to na czym on gra?
- Młody jest, ale zajebiście uzdolniony, mówię wam. Potrafi śpiewać i świetnie gra na klawiszach, przyda się.
- Właśnie Harry, przecież my nie mamy nikogo, kto by na klawiszach grał. - przypomniał mi przyjaciel. - Dobra, to przyjdź jutro z młodym do mnie. Zrobimy pierwszą próbę. - powiedział i zadowoleni przybiliśmy piątki jako znak wygranej. Oczywiście Nialler nie był by sobą, gdyby nie wymyślił kolejnego problemu. Tym razem chodziło o nazwę zespołu.

***

Josh z Matty'm przyszli tak jak się umówiliśmy. Młody był strasznie szczęśliwy, bo przyjęliśmy go bez namysłu po tym jak zaśpiewał i zagrał "Rolling in the deep" Adele. Chłopak serio ma talent! Ustaliliśmy, że ja, Niall i Matt będziemy śpiewać, bo Josh śpiewa tragicznie. Horan gra na gitarze, Jo oczywiście na talerzach, a Matt na tym swoim keyboardzie. Ja beztalenci instrumentalne na niczym nie umiem grać. Jutro umówiliśmy się do chłopaków, spróbować na ich sprzęcie. Musi być ok bo inaczej nie będziemy mieli gdzie ćwiczyć.
Po spotkaniu poszedłem do pracy. Bez przerwy myślę o Gemmie i o nazwie zespołu. Byłem tak wytrącony od rzeczywistości, że czasem zapominałem wziąć należnych pieniędzy od klientów, ale na szczęście oni przypominali się sami. Zauważyła to Barbara, moja szefowa. Wytłumaczyłem jej wszystko, a ona powiedziała, że za dwa dni dostanę miesięczną wypłatę, która powinna mi starczyć na samolot do Polski. Strasznie się ucieszyłem i podziękowałem jej. Barbara jest dla mnie trochę jak mama, chociaż nie, bardziej jak babcie patrząc na jej wiek. Kobieta jest przed siedemdziesiątką, ale jest bardzo aktywna i ma naprawdę świetne poczucie humoru. Mimo różnicy wieku dogaduję się z nią bardzo dobrze i często proszę o rady. Zawsze mnie rozumie i potrafi pomóc. Kocham tą robotę właśnie dzięki niej. Chciałem kiedyś wkręcić tu Nialla, przecież on uwielbia jeść to idealnie nadawałby się w cukierni, ale szefowa powiedziała, że ja jej wystarczam i nie potrzebuje kolejnego bachora za ladą. Od tamtego czasu Żarłok jest na nią obrażony i tu nie przychodzi. Może to i dobrze, bo zawsze wydawał połowę swojego kieszonkowego na te wszystkie ciastka.

***

Sprzęt Josha był idealny i chłopak zgodził się żebyśmy ćwiczyli u niego. Jego mama upiekła pyszne ciasto więc od razu się z nią polubiliśmy. Jednak cały czas pozostawała kwestia nazwy. Przecież bez niej nie możemy grać. Chociaż z drugiej strony może zespół bez imienny byłby bardziej oryginalny ale to chyba nie przejdzie. Zrobiliśmy więc burzę mózgów i każdy rzucał pierwsze co mu przyszło do głowy.
Niall: Sweet Cookies!
Matty: The Liars!
Ja: nie złe Matt. A może The Londoners?
Josh: cienkie. Proponuję Sexi Animals.
Ja: tu są dzieci! To może The First?
Niall: White Eskimo...
Josh: Horan co mówiłeś?
Niall: yyy... nic. Coś tam mi do głowy przyszło.
Matt: on mówił White...?
Ja: Eskimo! To jest dobre White Eskimo!
Josh: chłopaki no to chyba mamy nazwę! Dzięki Nialler!
'Dzisiaj wystąpi zespół White Eskimo!'. Nieźle brzmi. Nasz Horan wymyślił ją przez przypadek ale takie właśnie są najlepsze. Teraz mamy już wszystko. Sprzęt, miejsce prób, nazwę no i członków. Będziemy sławni! Hahah co ja pierdole? Ważne, żebyśmy trochę zarobili. Sławę to ja mam w dupie.


NOWI BOHATEROWIE:


Josh Devine (16 lat)
Pochodzi z bogatej rodziny. Ma młodszego brata, z którym dobrze się dogaduje.
Świetnie gra na perkusji. Talent muzyczny prawdopodobnie odziedziczył po ojcu, który jest gitarzystą i autorem wielu znanych piosenek.
Dziewczyny go uwielbiają ale głownie dlatego, że ma kasę. Szuka dziewczyny, która pokocha jego, a nie jego pieniądze.
Zainteresowania: muzyka, gra na perkusji, sport




Matthew Devine (14 lat)
Został adoptowany w wieku dwóch lat.
Uwielbia swojego starszego brata. Jest on dla niego wzorem do naśladowania.
Lubił śpiewać od kiedy zaczął mówić, a na pianinie gra od pięciu lat.
Czasami lubi chwalić się forsą rodziców. 
Ma dziewczynę Frances, z którą chodzi od roku.
Mimo młodego wieku jest bardzo dojrzały i odróżnia się od chłopaków w jego wieku inteligencją i kulturą.
Zainteresowania: muzyka, śpiew, granie w Fife, spotykanie się z dziewczyną.



Wróciłam :) mam nadzieję, że rozdział się podoba ;) od następnego rozdziału zacznie się coś trochę dziać :D
doszli nowi bohaterowie, mam nadzieje, że są okey ;) Justin jako Matty jest dlatego, że nie mogłam znaleźć dobrego gifa. Nie jestem Belieber ale ogólnie to nawet lubię jego kilka piosenek :) (tak jakby co xD)

W zakładce 'Pytania do bohaterów' zadawajcie pytania bohaterom opowiadania, a oni na nie odpowiedzą ;) odpowiadają na wszystkie pytania nawet te bardzo prywatne :D
/Alex

poniedziałek, 22 lipca 2013

Larry Story - Part 1

*Harry's POV*

- Witamy państwa w "Poranek z Gwiazdami"! - usłyszałem głos dziennikarza w telewizji. - Dzisiaj odwiedzi nas James Arthur, którego singiel podbija pierwsze miejsca list przebojów! Opowie o...
- Harry! Wyłącz ten telewizor! Spać nie można! - krzyczała moja matka z pokoju obok. Posłusznie wyłączyłem sprzęt i wyszedłem z mieszkania. Zaraz pewnie wróci ojciec, co oznacza, że będzie awantura więc lepiej wtedy nie być w domu. Skierowałem się w stronę bloku Nialla. W świetle ulicznych latarni widać było powoli spadający śnieg, a pod nogami szeleściły dawno już opadnięte liście gdzieniegdzie przykryte białym puchem.
- Dzień dobry pani? Zastałem Niallera? - spytałem kiedy mama przyjaciela otworzyła mi drzwi.
- Tak, wejdź Harry. Jest u siebie. - odpowiedziała. Nie zmarzłeś za bardzo? Już zaczyna się zima, a ty w samej koszulce. Może zrobię ci herbaty?
- Z chęcią. Dziękuję. - ta kobieta ratuje mi życie. Jest mi potwornie zimno, no ale co mam zrobić jak jeszcze kurtki nie kupiłem? Muszę czekać na pieniądze od Gemmy, które wyśle mi za tydzień.
- Cześć Hazz. Co ty tak późno dzisiaj? - przywitał mnie Horan.
- Nie ważne. Czego się uczysz?
- Historii, jutro test. Umiesz cokolwiek?
- Nie idę jutro do szkoły.
- Harry, wyleją cię. Nie możesz tak ciągle opuszczać lekcji...
- A ty nie możesz się tak ciągle wpieprzać w moje życie. To moja sprawa! - krzyknąłem. Tak naprawdę to nie idę do szkoły, żeby móc pójść do pracy, ale nie będę mu tego tłumaczył, bo i tak nie zrozumie.
- Harry! Nialler! Chodźcie na kolację! - usłyszeliśmy z kuchni i obrażeni na siebie nawzajem ruszyliśmy do jadalni. Potem wróciłem do domu. Na szczęście rodzice spali i nie zauważyli, że tak późno przyszedłem. Następnego dnia zaczynałem już o siódmej, bo musiałem jeszcze posprzątać. Kiedy przyczepiłem kartkę z napisem 'OTWARTE' do drzwi, chwilę później była już niezła kolejka.
- Dzień dobry. Poproszę bagietkę i dwie bułki z ziarnami. - usłyszałem po drugiej stronie lady.
- Już podaję.
- Ej, a ty nie powinieneś być teraz w szkole? Ile ty masz lat? - spytał ten sam mężczyzna.
- Nie, nie powinienem. Coś jeszcze? Bo kolejka jest. - odpowiedziałem dając mu do zrozumienia, żeby sobie poszedł.
- Harry, nie wolno tak ostro traktować klientów. - usłyszałem za sobą głos mojej szefowej. - Pewnie nie zauważyłeś ale to był Liam Payne z Poranku z Gwiazdami! Uwielbiam go! On jest taki przystojny...
- Aha. Fajnie. Bardzo mnie to cieszy, a teraz przepraszam ale pozostali klienci się niecierpliwią. - powiedziałem i poszedłem obsłużyć ludzi stojących w kolejce.

"Louis POV*

- Lou, mówię ci, że ten chłopak pracuje zamiast chodzić do szkoły. - wmawiał mi Payne. - Musi zarabiać za całą rodzinę.
- Takich dzieciaków jest tysiące, a ty się akurat na tym jednym uwziąłeś. Może to piekarnia jego mamy, a on się zerwał i sobie dorabiał. Może tylko wyglądał na szesnaście lat, a tak naprawdę ma dziewiętnaście. Odpuść sobie...
- Ja wiem swoje! I ja mu pomogę!
- Ciekawe jak to zrobisz? Co, będziesz go śledził? - zapytałem w ironią w głosie.
- Tak, dokładnie. Będę za nim chodził cały dzień i udowodnię ci, że mam rację! - powiedział ostro i wyszedł z mojej garderoby przy tym trzaskając drzwiami. Zdziwi się jak ten chłopak po pracy wsiądzie do nowego Alfa Romeo i pojedzie do swojej olbrzymiej willi. On jest nienormalny... Przecież nawet jeśli, to ten chłopiec na pewno nie będzie szczęśliwszy jak go do domu dziecka wrzucą. Ciekawe co wymyśli nasz 'Święty Payne'.



Kolejny rozdział prawdopodobnie dopiero po 7 sierpnia. Bardzo przepraszam, że tak długo nie będę nic dodawać :( mam nadzieję, że nie zapomnicie o tym blogu ;) ale jakbyście zapomnieli, to podajcie swoje tt, a ja do Was napiszę jak będzie next :D mój tt - @mroczek_ola
xoxo /Alex

czwartek, 18 lipca 2013

Larry Story - Prolog

*Harry's POV*

Rodzina? A co to? Powiedz mi, bo ja nie wiem... Mój ojciec pije, moja matka ćpa. To jest rodzina? A nie, przepraszam. Jest jeszcze Gemma, moja starsza siostra, jedyna osoba, która mnie kocha. Zawsze mówiła, że jak będzie pełnoletnia to mnie stąd zabierze. Znajdzie pracę, kupi mieszkanie i będę z nią mieszkał. A teraz co? Ma dwadzieścia lat, pracuje na zmywaku, a mieszka u przyjaciółki. Zostawiła mnie... Ciągle mówi, że jestem dla niej najważniejszy i przed wszystkim mnie obroni. Ciekawe...


*Louis POV*

Rodzina? Nie posiadam tak owej. Mam pracę i to mi wystarcza. Nie chcę rodziny, nie chcę mieć dzieci, nie chcę mieć żony. Chcę być wolnym mężczyzną, który może każdą noc spędzać z inną kobietą. A praca? To ona jest dla mnie teraz najważniejsza. Dzięki niej mam pieniądze, sławę... Czyli coś, co daje mi szczęście. Jest jeszcze fundacja. Może i lubię pomagać ludziom, ale to był pomysł Liam'a. To on mnie do tego wkręcił. Powiedział: 'Chodź Lou! Będzie fajnie! Pomożemy tylu ludziom!'. On ma bardzo dobre serce. Co innego ja, chyba tylko udaję takiego świętego. Chociaż, sam już nie wiem...





Wiem, spierdoliłam to xD rozdziały będą lepsze :D obiecuję ;)

wtorek, 16 lipca 2013

Bohaterowie - Larry Story


Opowiadanie może zawierać treści erotyczne i wulgarne.

Wiek bohaterów i niektóre cechy zostały zmienione na potrzeby opowiadania.




Harry Styles - 16 lat
Pochodzi z patologicznej rodziny ale stara się tego nie pokazywać dlatego zawsze chodzi uśmiechnięty i radosny. Ma starszą siostrę Gemmę, z którą ma bardzo dobre kontakty.
Nie należy do najlepszych uczniów ale i tak jest lubiany przez wszystkich.
Po szkole dorabia w pobliskiej cukierni.
Ma przyjaciela Nialla, który jako jedyny z jego znajomych wie o sytuacji w domu Harry'ego.
Zainteresowania: muzyka, rysowanie





Louis Tomlinson - 25 lat
Dziennikarz telewizyjny. 
Mimo młodego wieku, wyrobił już sobie dobrą pozycję w pracy i zarabia grube pieniądze.
Prowadzi popularny program poranny. Razem ze znajomym założył fundację pomagającą dzieciom z biednych rodzin.
Nie ma dziewczyny, bo jak twierdzi, woli najpierw zająć się karierą.
Zainteresowania: piłka nożna, pomaganie innym ludziom





Niall Horan - 16 lat
Najlepszy przyjaciel Harry'ego. Zawsze wspiera go w trudnych chwilach, czyli głównie wtedy kiedy ojciec wraca do domu po kilku dniach picia z kumplami.
Chce założyć ze Stylesem zespół garażowy.
Zainteresowania: muzyka, gra na gitarze, sport





Liam Payne - 24 lata
Razem z Tomlinsonem prowadzi program telewizyjny.
To on wymyślił, żeby założyć fundację. 
Od kilku lat chodzi z dziewczyną - Danielle, wkrótce planują się pobrać.
Zainteresowania: pomaganie ludziom, sport, podróże





Zayn Malik - 24 lata
Przyjaźni się z Louisem i Liamem. 
Pracuje w tej samej telewizji co oni, ale prowadzi wiadomości wieczorne.
Jego dziewczyna śpiewa w znanym girlsbandzie.
Zainteresowania: muzyka, sport