poniedziałek, 22 lipca 2013

Larry Story - Part 1

*Harry's POV*

- Witamy państwa w "Poranek z Gwiazdami"! - usłyszałem głos dziennikarza w telewizji. - Dzisiaj odwiedzi nas James Arthur, którego singiel podbija pierwsze miejsca list przebojów! Opowie o...
- Harry! Wyłącz ten telewizor! Spać nie można! - krzyczała moja matka z pokoju obok. Posłusznie wyłączyłem sprzęt i wyszedłem z mieszkania. Zaraz pewnie wróci ojciec, co oznacza, że będzie awantura więc lepiej wtedy nie być w domu. Skierowałem się w stronę bloku Nialla. W świetle ulicznych latarni widać było powoli spadający śnieg, a pod nogami szeleściły dawno już opadnięte liście gdzieniegdzie przykryte białym puchem.
- Dzień dobry pani? Zastałem Niallera? - spytałem kiedy mama przyjaciela otworzyła mi drzwi.
- Tak, wejdź Harry. Jest u siebie. - odpowiedziała. Nie zmarzłeś za bardzo? Już zaczyna się zima, a ty w samej koszulce. Może zrobię ci herbaty?
- Z chęcią. Dziękuję. - ta kobieta ratuje mi życie. Jest mi potwornie zimno, no ale co mam zrobić jak jeszcze kurtki nie kupiłem? Muszę czekać na pieniądze od Gemmy, które wyśle mi za tydzień.
- Cześć Hazz. Co ty tak późno dzisiaj? - przywitał mnie Horan.
- Nie ważne. Czego się uczysz?
- Historii, jutro test. Umiesz cokolwiek?
- Nie idę jutro do szkoły.
- Harry, wyleją cię. Nie możesz tak ciągle opuszczać lekcji...
- A ty nie możesz się tak ciągle wpieprzać w moje życie. To moja sprawa! - krzyknąłem. Tak naprawdę to nie idę do szkoły, żeby móc pójść do pracy, ale nie będę mu tego tłumaczył, bo i tak nie zrozumie.
- Harry! Nialler! Chodźcie na kolację! - usłyszeliśmy z kuchni i obrażeni na siebie nawzajem ruszyliśmy do jadalni. Potem wróciłem do domu. Na szczęście rodzice spali i nie zauważyli, że tak późno przyszedłem. Następnego dnia zaczynałem już o siódmej, bo musiałem jeszcze posprzątać. Kiedy przyczepiłem kartkę z napisem 'OTWARTE' do drzwi, chwilę później była już niezła kolejka.
- Dzień dobry. Poproszę bagietkę i dwie bułki z ziarnami. - usłyszałem po drugiej stronie lady.
- Już podaję.
- Ej, a ty nie powinieneś być teraz w szkole? Ile ty masz lat? - spytał ten sam mężczyzna.
- Nie, nie powinienem. Coś jeszcze? Bo kolejka jest. - odpowiedziałem dając mu do zrozumienia, żeby sobie poszedł.
- Harry, nie wolno tak ostro traktować klientów. - usłyszałem za sobą głos mojej szefowej. - Pewnie nie zauważyłeś ale to był Liam Payne z Poranku z Gwiazdami! Uwielbiam go! On jest taki przystojny...
- Aha. Fajnie. Bardzo mnie to cieszy, a teraz przepraszam ale pozostali klienci się niecierpliwią. - powiedziałem i poszedłem obsłużyć ludzi stojących w kolejce.

"Louis POV*

- Lou, mówię ci, że ten chłopak pracuje zamiast chodzić do szkoły. - wmawiał mi Payne. - Musi zarabiać za całą rodzinę.
- Takich dzieciaków jest tysiące, a ty się akurat na tym jednym uwziąłeś. Może to piekarnia jego mamy, a on się zerwał i sobie dorabiał. Może tylko wyglądał na szesnaście lat, a tak naprawdę ma dziewiętnaście. Odpuść sobie...
- Ja wiem swoje! I ja mu pomogę!
- Ciekawe jak to zrobisz? Co, będziesz go śledził? - zapytałem w ironią w głosie.
- Tak, dokładnie. Będę za nim chodził cały dzień i udowodnię ci, że mam rację! - powiedział ostro i wyszedł z mojej garderoby przy tym trzaskając drzwiami. Zdziwi się jak ten chłopak po pracy wsiądzie do nowego Alfa Romeo i pojedzie do swojej olbrzymiej willi. On jest nienormalny... Przecież nawet jeśli, to ten chłopiec na pewno nie będzie szczęśliwszy jak go do domu dziecka wrzucą. Ciekawe co wymyśli nasz 'Święty Payne'.



Kolejny rozdział prawdopodobnie dopiero po 7 sierpnia. Bardzo przepraszam, że tak długo nie będę nic dodawać :( mam nadzieję, że nie zapomnicie o tym blogu ;) ale jakbyście zapomnieli, to podajcie swoje tt, a ja do Was napiszę jak będzie next :D mój tt - @mroczek_ola
xoxo /Alex

4 komentarze:

  1. Rozdział fajny i czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chcę dalej, tak bardzo chcę, proszę? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie piszesz, według mnie masz talent. Biorę się za next :)

    OdpowiedzUsuń